Domowe grudniowe chorowanie

Od tygodnia oboje siedzimy tutaj. On rysuje, pisze, zmywa naczynia i wyrzuca śmieci. Ja koloruję, łykam tabletki, chodzę do lekarzy i jem. Wstawiliśmy sztuczną choinkę i oglądamy Lostów. Dziwny ten grudzień. W oczekiwaniu na zdrowie, na łyżwy, na Jego wyjazd i powrót, na Nasz Ełk.   Reklamy

Pierwsze miesiące na obrzeżach miasta

Dawno nie pisałam i nie fotografowałam, a przecież wszystko dzieje się nieustannie. Odkąd mieszkamy na obrzeżach miasta, niedaleko podmokłych łąk i niewielkiego jeziora, w przestrzennym mieszkaniu, gdzie nie ma dziur w podłodze i drzwi zamykają się na dwa zamki, nie mamy weny do rejestrowania każdej z chwil. A przecież był koniec lata, powrót z Podkarpacia,…

Początek października

Wśród liści, słońca i wiatru. Z białym winem i cukierkami. Minął trudny wrzesień, po cichu i delikatnie przeszedł w kojący październik.

Sanok i Beksiński

Upalny Sanok. Wdrapywanie się na rynek i najgorsze lody tego lata. Galeria Beksińskiego. Tu czuć już przednóżek gór. Czuć te wzniesienia, ból nóg i ciszę. Uśpiony, sierpniowy Sanok. Na środek rynku ktoś wyciągnął wąż z wodą i pisk dzieci ożywił senną przestrzeń.

Pewnego razu w Przemyślu

Coś ciągnęło mnie do Przemyśla. Może Stasiuk z Dukli, krakowskie uliczki, albo lody z Fiore. Przemyśl pagórkowaty, stromy i upalny. Małomiasteczkowe sklepy, zamek, Pałac Lubomirskich, do którego lecieliśmy jak szaleni — po nic.

Badminton, lody gałkowe i łańcucki żar

Piękny Łańcut. Dziesięć dni z papugami, lodami gałkowymi, którym nie mogłam się oprzeć, zamko-pałacem Lubomirskich, grami planszowymi i badmintonem na podjeździe do garażu. A nadto wszystko ten żar. Upał nie do zniesienia. Najgorszy w pokoju D., pełnym płyt i książek. Philip K. Dick czytany przy wiatraku. Powozownia. W storczykarni twarze i stopy zraszane wodą. Potrójne…

W pokoju z widokiem na las

Upalne Podkarpacie. Rano przy otwartym oknie czytam Duklę, potem oglądamy żyrandole w Zamku Lubomirskich i Potockich, w domu jemy pierogi z kapustą. Pierwsze od dawna prawdziwe lato. Lody gałkowe, włączony wiatrak i sandały. Mieszkam w jednym domu z papugami  i czuję, że jestem na wakacjach.