Rok 2017 w obrazach

Gdybym miała krótko podsumować rok 2017, mogłabym zamknąć go w jednym słowie. Nasz. Rok 2017 był w pełni Nasz. Nasz wspólny. Skończyły się dojazdy i przyjazdy. Rozstania i powroty. Najpierw wymarzliśmy się w Białej Podlaskiej — cudownym miejscu na świecie (taki Sylwester już się nie powtórzy), potem zamieszkaliśmy razem na ulicy nazwiska rosyjskiego pisarza, powiedziałam…

Rozgrzewająca jaglanka około świąt

Moje ostatnie problemy jelitowe sprawiły, że musiałam jeszcze bardziej zainteresować się tym, co jem. Postanowiłam wrócić do przepisów Beaty Pawlikowskiej. Kiedyś były dla mnie nie do przejścia (bo jak jeść mało atrakcyjną papkę z soczewicy, marchewki i ziemniaków), teraz wydobywam z nich same wspaniałości. Czuję pełen smak prawdziwych warzyw, aromat rozgrzewających przypraw. Ciepło sączące się…

Domowe grudniowe chorowanie

Od tygodnia oboje siedzimy tutaj. On rysuje, pisze, zmywa naczynia i wyrzuca śmieci. Ja koloruję, łykam tabletki, chodzę do lekarzy i jem. Wstawiliśmy sztuczną choinkę i oglądamy Lostów. Dziwny ten grudzień. W oczekiwaniu na zdrowie, na łyżwy, na Jego wyjazd i powrót, na Nasz Ełk.  

Pierwsze miesiące na obrzeżach miasta

Dawno nie pisałam i nie fotografowałam, a przecież wszystko dzieje się nieustannie. Odkąd mieszkamy na obrzeżach miasta, niedaleko podmokłych łąk i niewielkiego jeziora, w przestrzennym mieszkaniu, gdzie nie ma dziur w podłodze i drzwi zamykają się na dwa zamki, nie mamy weny do rejestrowania każdej z chwil. A przecież był koniec lata, powrót z Podkarpacia,…

Początek października

Wśród liści, słońca i wiatru. Z białym winem i cukierkami. Minął trudny wrzesień, po cichu i delikatnie przeszedł w kojący październik.

Sanok i Beksiński

Upalny Sanok. Wdrapywanie się na rynek i najgorsze lody tego lata. Galeria Beksińskiego. Tu czuć już przednóżek gór. Czuć te wzniesienia, ból nóg i ciszę. Uśpiony, sierpniowy Sanok. Na środek rynku ktoś wyciągnął wąż z wodą i pisk dzieci ożywił senną przestrzeń.